Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polityka. Pokaż wszystkie posty
Czy zaciągnąć ją do łóżka? Zapytaj ją na kogo głosowała, a powiem ci jaka jest

Czy zaciągnąć ją do łóżka? Zapytaj ją na kogo głosowała, a powiem ci jaka jest






















Być może bardziej interesuje cię kwestia "jak" niż "czy". Ale spójrzmy prawdzie w oczy - wiesz jakie są dziunie, gdy się zaangażują. Domagają się przytulania, wspólnego oglądania filmów z Ryanem Goslingiem i chcą poznać twoją matkę. Aby oszczędzić sobie tych katuszy, dobrze przemyśl, czy chcesz zmierzyć się z zapięciem jej stanika.


Myślisz sobie, że zawsze możesz po wszystkim nie zadzwonić. Możesz. Myślisz sobie, że ona może nie będzie chcieć po wszystkim rozmawiać. Może. Ale gdy podejmujesz w życiu decyzje, zawsze warto postawić się w roli Morgana Freemana: co zrobiłby Morgan Freeman?




By zaoszczędzić sobie czasu i moralnych rozterek, zapytaj dziunie na kogo głosowała. A potem uwolnij Bydlaka. Albo i nie.



Męska wersja wpisu dostępna TUTAJ.

Myślałyście, moje drogie Panie, że się Wam upiecze? Nic z tego.


Razem

Nie wiem, jak bardzo lubisz farbowane na niebiesko włosy pod pachami, ale, mój miły koneserze, tutaj ci takich pod dostatkiem. Nasza bohaterka będzie cię namawiać, słodziutkim głosem, żebyś zapuścił "takie fajne wąsy i bródkę". Nie wiesz co jej z tym odwala, dopóki nie zajrzysz do jej szafy i nie ujrzysz ołtarzyka ze zdjęciem Lenina. W tej samej szafie ma również tarczę z rzutkami. W centrum tej tarczy, jest zdjęcie Ryszarda Petru i Janusza Korwin-Mikkego. Lubi silne i niezależne wibratory. Jeśli mimo wszystko odważysz się ją zdobywać, szepcz jej do ucha o podatku progresywnym. 





.Nowoczesna

W sumie zajebista dupa, gdyby nie świadomość, że miał ją już prezes, wiceprezes, Senior Recruiter, UX Designer, twój kumpel z teamu i cieć od klimatyzacji. Gdy ją całujesz, prosi, żebyś jej nie rozmazał szminki. W sobotni wieczór zabierze cię na szoping i cynamonową latte w Starbuniu. Jako dowód twojej miłości, będzie wymagała założenia przez ciebie firmy. Ma piękne marzenia, buty i kaca co sobotę. Dużo czyta, głównie Cosmopolitan.




PSL

Przez te oczy zielone, zielone - oszalałeś. Nic nie porusza twardych męskich serduszek tak mocno, jak jej przykrótkie pikowane kurtki i wielobarwne hafy na tylnych kieszeniach dżinsów. Ale, jak to się mówi - nie ocenia się książki po okładce. Zawartość jest równie ciekawa. Miss Dożynek w Baranówce, zna na pamięć jeden wiersz Tuwima, kilka życiowych powiedzonek i teksty wszystkich piosenek disco-polo. Pytasz mnie jak lubi? Lubi na sianku i na zapleczu remizy podczas wesela jej kuzyna. 





PO

Basic bitch. W zainteresowaniach, w CV, wpisuje: muzyka, moda, podróże, dobra kuchnia. Pytasz jaka muzyka? No, jak leci w radiu. Pytasz jaka moda? Wyprzedaż w Zarze. Pytasz gdzie by chciała pojechać? Gdzieś do ciepłych krajów. Pytasz w końcu co rozumie poprzez dobrą kuchnie? Odpowiada, że lubi pójść do restauracji. Wyznaje zasadę, że seks dopiero po trzeciej randce i to prawdopodobnie jedyna zasada, którą wyznaje. Nosi klasyczną bieliznę. 





PiS

Jest taki fanpejdż na Facebooku "Nie czytasz, nie idę z tobą do łóżka". Ona założyła "Nie czytasz - idę z tobą do łóżka". Wie, że za dużo pytań, dociekliwości i informacji, to nie jest domena kobiet. Niewiasta przywiązana do tradycji - mężczyzna ma uwodzić, wyruchać, przypierdolić jak trzeba. Proste? Proste. To zachowawcza misjonarzoentuzjastka i światłozgaszenioentauzjastka. Ale jaki rosół robi, to głowa mała. Lepsze panie domu, znajdziecie tylko na tym najbliższym wschodzie:





Korwin / Wolność

Gdy media powtarzają, że JKM chce zabrać prawa wyborcze kobietom, wie, że to manipulacja, bo on tak naprawdę chce zabrać prawa wyborcze wszystkim. Spryciula taka, świadoma. Na wiecu poznasz ją po tym, że w przeciwieństwie do reszty partycypujących w wydarzeniu, nie rzuca jajkami czy też pomidorami. Zna swoje miejsce - lubi od tyłu. Niemniej, powiem ci, stary, tak. Mało jest kobiet, które głosują na tą frakcję, ale jeśli to robią, to raczej znają marzenia pana Janusza na pamięć. A Janusz często powtarza, że kobiety powinny siedzieć w domach i nie pracować. Przemyśl to. 





SLD / Zjednoczona Lewica

Trudno w pierwszej chwili orzec, czy naprawdę ci się podoba, czy tylko przypomina twoją byłą. Lubi starszych, siwiejących facetów, więc... Każdy ma u niej szansę. Nawet wysokie i atrakcyjne blondynki, które na końcu okazują się sympatyzować z PiSem. Zgodzi się na wszystko: na anala, na BDSM, orgie, że Kościół jest zły, że Kościół jest dobry, a nawet, że komuna była spoko. Jej ulubiona liczba? 40%. 





Kukiz'15

Przyjaźni się z tymi laskami od PiSu, tylko ona z kolei robi dobry żurek. Mają podobny zbiór zainteresowań i system za(wartości), z tą jednak różnicą, że pani popierająca partię Kukiz, lubi prawdziwych bad boyów, najlepiej muzyków. Jak jesteś z Kielc masz dodatkowy punkt. Jest słodka - czerwieni się na myśl o grzechu pierworodnym. Wie, powtarzając za Mistrzem Pawłem, że trzeba zdawać sobie sprawę, komu się dawało ciało, kiedy się dawało i jak się dawało, żeby się nie rozleciało. Chcesz ją uwieść? Zanuć jej zmysłowo Scoobie-Doo-ya! Scooby-Doobie-doo-ya!





Nie chodzi na wybory

...bo przecież mężczyźni sami zadecydują najlepiej! Wie, że jak się partycypuje w programie lojalnościowym członka jednego z jej kolegów, to nie ma znaczenia, przy którym nazwisku postawiła "x".


Czy warto z nim iść do łóżka? Zapytaj go na kogo głosował, a powiem ci jaki jest

Czy warto z nim iść do łóżka? Zapytaj go na kogo głosował, a powiem ci jaki jest


Gdzie mieszkasz? Gdzie pracujesz? Gdzie studiujesz? Masz jakieś zwierzęta w domu? To pytania jałowe jak gleba w doniczce pod biedronkową bazylią. Chcesz naprawdę poznać faceta na którego masz ochotę? Zapytaj go na kogo głosował. 




Od razu zaznaczę, że uprzejmie proszę, aby ten wpis traktować z dystansem, nie chce nikogo obrazić!
Chociaż... :)


Razem

Na wstępie wiesz, że nie zarabia więcej niż 5000 zł. W podstawówce to ten, który gdy miałaś czipsy mówił "daj jednego", a gdy trochę podrósł sępił szlugi i winiacze. Jeśli nosi glany, to słucha punk rocka, jeśli ma tweedową marynarkę - Edytę Gepperd. Udzielał się w wielu charytatywnych akcjach, tylko po to, żeby starzy nie kazali mu chodzić do roboty. No bo to, że mieszka ze starymi, to chyba wiesz, nie? Po trzydziestym roku życia jest w końcu gotowy rozdawać ulotki. Gdy nikt nie widzi pisze na garażach słowo "kapitalizm" i je przekreśla.




.Nowoczesna

Pracuje w korpo, nosi niebieskie koszule i ma kubek z napisem "ja tu rządzę", nawet jeśli jest tylko "accountantem". Od kiedy przeczytał w Men's Health, że laski lubią jak chodzi się na siłownie, kupił sobie dwa ciężarki, po jednym kilogramie każdy. Wykupuje last minute na Ibizę, podczas którego robi sobie po tysiąc zdjęć - aby starczyły na fejsa przynajmniej na trzy lata, bo to przodownik pracy i częściej na urlop nie chodzi. Jeśli zarabia trochę więcej niż kolega z poprzednio wspominanej partii, postanawia wpierdolić sobie kominek na pilot do salonu. Na kobiety mówi: "gąski".



PSL

Polskie Stronnictwo Ludowe, to nie partia. Polskie Stronnictwo Ludowe, to stan umysłu. Jego ulubioną rozrywką jest picie Tatry do "Gwiazdy tańczą na lodzie". Na ścianie w pokoju ma oldschoolowe zdjęcia Pameli Anderson i Andrzeja Leppera. Kombinuje jak uszczknąć kawałek ziemi po zmarłym wujku, nawet (a może przede wszystkim) jeśli nie odróżnia hektara od ara. To dobry materiał na męża jeśli lubisz traktory i całodobowe sklepy monopolowe. 



PO 

Mama powiedziała mu, że może zostać kim chce, więc został przeciętnym facetem. Kupuje karpia na Wigilię, nawet jeśli go nie lubi, bo wszyscy tak robią. O polityce wie tyle, ile przeczytał na Onecie. Jakieś tam poglądy ma, niestety nie pamięta jakie. Nigdy nie jadł czisa z Maka na trzeźwo. Aby znieść swoje ciężkie monotonne życie, które sam konsekwentnie wybiera, jest najebany już minutę po wyjściu z roboty. Jego krawaty nigdy nie pasują do koszuli. 



PiS

Liczne błogosławieństwa od Boga zapewniły mu wiele łask, oprócz jednej - ma małego. O polityce wie tyle, ile przeczyta przez ramię jakiejś staruszce trzymającej Fakt w tramwaju. Myśli, że nic nie rozpala kobiecego serca tak bardzo, jak "poka sowe". Nawet jeśli ma dzieci, jest prawiczkiem. Nie wierzy w wolny rynek, bakterie i umiejętność kojarzenia faktów bez pomocy mediów. Neguje istnienie zdrowych właściwości wegańskiej diety, po czym umiera w wieku 40 lat na cholesterol. Jako duch rozpierdala kolorowe znicze na nagrobkach.





Korwin / Wolność

Jest za młody, żeby się z nim seksić - ma dopiero 12 lat. Gdy podrośnie narzeka, że jest mało kobiet, które grają w gry komputerowe - niestety raczej nie zdaje sobie sprawy, że te które grają są zazwyczaj feministkami. A on feministek nienawidzi, bo myli je z szowinistkami. Nigdy nie postawi ci drinka, ale za to wie wszystko o Centrum Adama Smitha. Kobietą, która najczęściej mu towarzyszy, jest jego niewidzialna ręka wolnego fapania. Zawód? Specjalista do spraw pisania żałosnych statusów na fejsbuku. Ulubieni pisarze? Adam Mickiewicz, Rafał Ziemkiewicz i Hulk Hogan.



SLD / Zjednoczona Lewica

Ciężko z nim o seks, bo pewnie już nie żyje. Ale jeśli już koniecznie cię ciekawi taki osobnik, to wiedz, że jest flegmatyczny jak mój katar sienny w kwiecie sezonu pylenia. Na smsy odpisuje po dwóch dniach, góra dwóch tygodniach ze swojej Noki 3310 . On jest jak Internet Explorer - właśnie się skapnął, że Leo dostał Oskara. Niezależnie od tego jak bardzo byś go nie chciał, tak jak IE jest w każdej kolejnej wersji oprogramowania Microsoftu, tak on zawsze się pojawi i wszystko przetrwa. Najprawdopodobniej nie jest komuchem, ale głosuje na SLD, bo lubi LSD. Mówiłam, że jest flegmatyczny? W jednej rzeczy radzi sobie całkiem szybko - zawsze dochodzi pierwszy. 



Kukiz

Kocha mamę, ojczyznę i czystość rasową. Wszystkie jego życiowe porażki, to Z PEWNOŚCIĄ wina kogoś innego niż on sam. Gdy chce zabrać gdzieś kobietę, pożycza auto od kumpla. Po akcie masturbacji nie myje rąk. Nie wie nic o JOWach, ale za to zna teksty wszystkich dobrych, klasycznych, polskich piosenek z lat '90. W sobotę popołudniu chodzi na spotkania Młodzieży Wszechpolskiej. W sobotę wieczorem - wpierdolić gejom, którzy mu się napatoczą po najebce.
To taka piękna gra!





Nie chodzi na wybory

Uważaj, bowiem mamy tu do czynienia z niezłym kowbojem. Włóczykij Nowej Huty tudzież Szeryf Żoliborza zgrywa twardziela, ale gdy nikt nie widzi ogląda zdjęcia małych kotków. Nie potrafi wziąć odpowiedzialności za swoje życie, więc nie podejmuje odpowiedzialności także za naród. W głębi duszy to wrażliwy, dobry człowiek. Zawsze regularnie karmi przywiązane w piwnicy do łańcuchów Azjatki.





To jak, będzie seks, koleżanko?



Prawica kontra Macica

Prawica kontra Macica

Gdyby to był tytuł niskobudżetowego filmu klasy B w latach osiemdziesiątych, byłoby całkiem śmiesznie. Niestety mówimy tu o kraju w środku Europy, który jedną nogą tonie w dobrach technologicznych i okryciach naukowych, a drugą - przenosi się do czasów, gdy ludzie wylewali gówno wiadrami na ulicę. Zapraszam na wnikliwą analizę ustawy antyaborcyjnej.


Gniew


Dziś gówno wylewa się głównie w internecie. Mimo tego, że jest ono wirtualne, nie zmienia to faktu, że śmierdzi przeokropnie i równie mocno roznosi zarazę. Sejm przyjął do komisji i tym samym dalszych prac ustawę o ciepłej nazwie "Stop aborcji", tym samym odrzucając projekt ją liberalizujący. Choć na chwilę obecną zmiana prawa nam nie grozi, porozmawiamy dzisiaj o konsekwencjach wejścia w życia tejże ustawy oraz, a może przede wszystkim, dokładnie ją przeanalizujemy. Wielokrotnie podczas ostatnich dni padało stwierdzenie, że "są chwile, gdy nie warto się odzywać, ale są też chwile, gdy trzeba krzyczeć". Zgadzając się z tą paulocoehljańską filozofią, podwijam rękawy, dopijam herbatkę i na chwilę zapominam, że jestem damą. Przywdziewam moro, biorę mój karabin i strzelam.

Bardzo trudna jest merytoryczna dyskusja z ludźmi, którzy tą ustawę świadomie lub mniej świadomie popierają. Nie generalizując zbytnio, to często ludzie, którzy chcą bronić zlepku komórek, ale tym samym życzą śmierci imigrantom. Lub popierają karę śmierci tak ogólnie. Nie muszę mówić, że to odbiera im jakąkolwiek autentyczność i umiejętność konsekwentnego myślenia. Odwołują się do szacunku i braku podmiotowości, ale lubią pomiatać kobietami, najchętniej widząc ją przy garach i bez własnego zdania. Czasami zasłaniają się tym, że tacy jak ja są "zmanipulowani" przez "lewackie" media i robią dziwne miny jak się okazuje, że telewizji nie oglądam od prawie 10 lat. Nie wierzą, że do zakładek można mieć dodane takie media jak: Polityka, Newsweek, NaTemat, Superstacja, takie rzeczy jak Onet, Interia, WP, Pikio, a równocześnie Telewizję Republika, Rzeczpospolitą , wSieci i nawet takie gówno jak Frondę.
Bo chyba nie wierzą, że można na raz przeczytać więcej niż kilka zdań wielokrotnie złożonych.
I to jeszcze kobieta. I to jeszcze różne światopoglądowo rzeczy. I że zdanie można sobie samemu wyrobić. To już dla nich zdecydowanie za dużo.

Ale chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się od kobiety tak ogromnej inteligencji, która pozwala czytać ze zrozumieniem ustawy prawne. I je interpretować.




Absurd


Proponowane zmiany do ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży oraz ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks Karny

Zmiana na tytuł:

"(...)o powszechnej ochronie życia ludzkiego i wychowaniu do życia w rodzinie"

No tak, musimy za wszelką cenę podkreślić fakt, że ludzi trzeba wychowywać do życia w rodzinie. Wszelkie odstępstwa i indywidualności od normy są źle widziane.

"Art. 1. Każdy człowiek ma przyrodzone prawo do życia od chwili poczęcia, to jest połączenie się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej. Życie i zdrowie dziecka od poczęcia pozostają pod ochroną prawa".

Nauka mówi jasno, że nie da się precyzyjnie ustalić chwili poczęcia. Moment połączenia się komórki jajowej i plemnika, nie musi nastąpić w chwili stosunku. Zazwyczaj ma miejsce kilka dni później, do ok. 5 dni po stosunku. Dlatego m.in. testy ciążowe i badania lekarskie pod tytułem "czy jestem w ciąży" zaleca się robić dla pewności po tygodniu od stosunku. Gdyby ktoś zapomniał o lekcjach biologii, podlinkuję kompendium wiedzy o ciąży TUTAJ.

Uprzedam - jeśli w konsekwencji zakazano by także antykoncepcji awaryjnej czyli tak zwanych tabletek 72h "po", tłumacząc, że to też "zbrodnia" na dziecku - to nie byłoby to prawdą, ba, stało by w jawnym przeciwieństwie z nauką.

Art. 4 zostaje zmieniony w następujący sposób

"Do programu nauczania szkolnego prowadza się wychowanie do życia w rodzinie (...)"

Eee... A to nie było takiego przedmiotu?

"(...) obejmujące wiedzę o zasadach odpowiedzialnego rodzicielstwa oraz wartości rodziny i ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Nauczanie w tym zakresie musi respektować normy moralne rodziców i wrażliwość uczniów.(...)"

Chwila, chwila. Normy moralne każdy ma własne. Załóżmy, że jestem rodzicem, którego moralność, wedle ustawy trzeba respektować. W związku z moją moralnością i hipotetycznym dzieckiem, uważam, że każdy człowiek może mieć swoje własne zasady i postępować zgodnie z nimi. W kontekście seksualności odzwierciedla się to popieraniem edukacji seksualnej, mówieniem otwarcie o seksualności człowieka, także tej odmiennej od heteroseksualnej, promowaniem dobrej antykoncepcji hormonalnej i mechanicznej, podejmowanie współżycia przed ślubem lub całkowitą rezygnacją ze ślubu. 
Czy moje normy moralne mieszą się zatem w projekcie? :)


Kodeks Karny

"Art. 152, par. 1. "Kto powoduje śmierć dziecka poczętego podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesęcy do 5 lat"

Mały disclaimer: w mediach zazwyczaj podaje się 3 lata, także jest nawet gorzej.

"Par. 2 Jeśli sprawca czynu określonego w par. 1 działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3."

Dzięki, łaskawcy.

Perełeczka:

"Par. 2. Odpowiada w granicach zagrożenia przewidzianego za sprawstwo czynu określonego w par. 1 także ten, kto udziela pomocy w jego popełnieniu lub do jego popełnienia nakłania."

Czyli taksówkarz który podwozi do klinki aborcyjnej? Partner, który dokłada się do zabiegu? Ja, pisząca ten artykuł, który krytykuje tą ustawę? Jakie są granice?!

Kolejny hit:

"Par. 4 Nie popełnia przestępstwa określonego w par. 1 i 2 lekarz, jeśli śmierć dziecka poczętego jest następstwem działań leczniczych, koniecznych do uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia matki dziecka poczętego."

Nie ma tu ani słowa o ratowaniu zdrowia. Bezpośrednie zagrożenie życia to na przykład krwotok, utrata przytomności, zator, rozerwanie jajowodu. Chcecie umierać w ciąży?

Co na to Instytut Ordo Iuris, twórca ustawy? Sympatyzujący z nimi i lubiany przez wszystkie Panie Profesor Chazan próbuje obalić ten "mit" pod TYM linkiem.
Możecie przewinąć na koniec i posłuchać co mówi - według niektórych prawników, bezpośrednie zagrożenie do życia jest wtedy, gdy stan osoby z dużym prawdopodobieństwem przekształci się w stan bezpośredniego zagrożenia życia. Według jakiegoś tam wyroku kiedyś. Wszystko w domyśle. Uspokajające? Oczywiście, że nie. 

Coś co daje ogromne pole do interpretacji:

"Art. 157a, par. 3 Nie popełnia przestępstwa określonego w par. 1 i 2 lekarz, jeżeli uszkodzenia ciała lub rozstrój zdrowia dziecka poczętego są następstwem działań leczniczych, koniecznych do uchylenia niebezpieczeństwa grożącego zdrowiu lub życiu matki dziecka poczętego albo dziecka poczętego."

Mamy w końcu "zdrowie"! Czy powyższy zapis to jednak powód do radości? Zwróćcie uwagę na stwierdzenia "uszkodzenie ciała" i "rozstrój zdrowia dziecka poczętego". Czyli lekarz może uszkodzić lub rozstroić zdrowie zarodka, ale... Czy może wtedy terminować ciążę?
Ojej, chyba zapomnieli dopisać.
Każdy lekarz będzie się bał robić COKOLWIEK w tej materii. Ja nie mam żadnych wątpliwości co do tego.

Jeśli porównacie obydwie ustawy rzućcie okiem także na wymiary kar. Penalizacja w nowym akcie prawnym zostaje zwiększona - nawet do 12 lat.

Propozycja nowej ustawy znajduje się pod linkiem TUTAJ. 
Obecnie obowiązująca ustawa znajduje się pod linkiem TUTAJ.


Tak dla dzieci, nie dla dzieci


Zatrzymajmy się jeszcze przez chwilę przy zapłodnieniu in vitro. Odrazu mówię, że nie przestudiowałam od początku do końca ustawy o in vitro, chociaż pewnie to zrobię w najbliższych dniach. Pozwólcie jednak, że teraz zacytuję "lewacki" Onet w wyżej wspomnianej sprawie:

"Zgodnie z projektem w procedurze in vitro będzie można tworzyć tylko jeden zarodek, który należy umieścić w ciele kobiety w ciągu 72 godzin. Autorzy projektu chcą, by do artykułu określającego, w jaki sposób powinno być prowadzone leczenie niepłodności, dodać m.in.: "ze szczególnym uwzględnieniem prawnej ochrony życia" oraz zapisać, że żadne z działań podejmowanych na podstawie ustawy nie może naruszać praw i dobra dziecka poczętego.
Obecnie przepisy zezwalają na zapłodnienie sześciu żeńskich komórek rozrodczych (w określonych przypadkach można utworzyć więcej zarodków).

W projekcie, który trafił do dalszych prac, zaproponowano też zmiany w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, które mają uniemożliwić nawiązanie prawnego stosunku rodzicielskiego dziecka poczętego in vitro wobec mężczyzny będącego partnerem matki, ale niebędącym genetycznym ojcem. Wnioskodawcy powołują się na opinię Sądu Najwyższego do projektu ustawy o leczeniu niepłodności, w której SN wskazał, że taka konstrukcja jest "bardzo skomplikowana i pozostawia wykreowanie rodzinnego stosunku prawnego ojcostwa pomiędzy osobami obcymi poza wszelką kontrolą"."

Źródło: TUTAJ.

Trochę smutny stan rzeczy. Gdy ktoś nie chce mieć dziecka, bo na przykład jest wynikiem gwałtu - to ma rodzić. Ale jeśli bardzo go pragnie, jednocześnie siłami natury nie mogąc go mieć - to nie może korzystać z dóbr nauki w pełni, aby w końcu móc nazwać siebie rodzicem. 



Moja prywatne zdanie


Kilku znajomych zwróciło mi uwagę na temat mojej zwiększonej aktywności na Facebooku, na którym ostatnio zbyt aktywna nie byłam, że "chyba nie warto", "przecież to nic nie da", "po się tak pieklić", "kłócąc się przypominam tą drugą stronę". I tak dalej. I tutaj wracamy do początku tego wpisu: są chwile, w których trzeba krzyczeć. Powiedzieć stop. Obalić władzę jeśli trzeba. Dzisiaj całkowicie zakażą nam aborcji, a co zrobią jutro? Zabiorą nam antykoncepcję, prawa wyborcze, możliwość samostanowienia?

Dzisiaj będzie jak w zatłoczonym autobusie pełnym (pseudo)kibiców po Derbach. "Kto nie skacze ten z PiSu!". Reagujcie, na litość Boską (czy na co tam chcecie).

Chcecie jednak trochę prywaty? Trochę mrożącej krew w żyłach empirii? Jestem osobą odpowiedzialną i nie zadaje się z dziwnymi ludźmi, a wszelkie grzechy nieodpowiedzialnej młodości mam za sobą. Kiedyś jednak, nie tak dawno dodam, dosypano mi tabletkę gwałtu do picia wśród znajomych. Obudziłam się daleko od miejsca zdarzenia, okradziona i nie pewna tego co się stało. Nikt nie wiedział. Policja, zastrzeganie dokumentów, ginekolog, testy na HIV. Na szczęście wszystko było w porządku i nic nie trzeba było "usuwać", bo najprawdopodobniej to niczego nie doszło. Ale gdyby doszło - nie wahałabym się ani chwili. 

Moja mama była w zagrożonej ciąży ze mną. Groziła jej i utrata zdrowia i być może życia i mogło być po mnie. Zdecydowała się mnie urodzić, ale czy byłabym zła jakby tego nie zrobiła? Oczywiście, że nie. Bo nie miałabym świadomości istnienia. To dopiero świadomość istnienia sprawia, że chcemy żyć. Jakiś staż na Ziemi. Gdyby teraz ktoś Ci groził utratą życia, to zajebałbyś skurwiela. Ale jak nie masz żadnej świadomości?

Byłam kiedyś w klinice aborcyjnej. Nie w mojej sprawie. Z koleżanką. W zasadzie "klinika aborcyjna" brzmi jak loch z łańcuchami, gdzie spływa krew po ścianach. Był to jednak luksusowy gabinet ginekologiczny z najświeższą kobiecą prasą i nastrojowymi świeczkami, w eleganckiej dzielnicy domków jednorodzinnych. W kolejce kilkanaście kobiet. Co się dowiadujemy na miejscu? Że cena aborcji rośnie wraz ze stażem ciąży. 4500 zł - zawyrokowano. Nastąpiło później porównanie, okazało się, że im bardziej na północ w kraju lub na zachód tym taniej. 
Jeśli by się okazało, że ustawa antyaborcyjna wejdzie w życie, powstanie więcej gabinetów poza prawem. I ceny stanowczo pójdą w górę. Bo przecież ustawą się aborcji nie powstrzyma. 

Moje prywatne zdanie jest takie, że nie chce mieć dzieci. Nie lubię dzieci, nie mam instynktu
macierzyńskiego, nie chciałabym się nimi zajmować. Nigdy nie bawiłam się lalkami typu Baby Born (wolałam klocki Lego i dinozaury), a jak słyszę wycie dziecka w autobusie czy innym miejscu, to cytuję w myślach Schopenhauera. Toleruje dzieci innych i nawet lubię się z nimi bawić. Ale niemal nic nie daje mi większego komfortu niż to, że jak przyjdę do domu to nie czekają na mnie pieluchy. Nazwij mnie egoistką, a ja Ci odpowiem tak:
To co napisałam wyżej, to być może jakaś chwilowa, jedynie dwudziestosześcioletnia fiksacja, nastrój (pewnie przez tego Schopenhauera). Ale przede wszystkim jestem naznaczona genetycznie tyloma chorobami, że nie chciałabym genów przekazywać dalej. Nie dość, że dziecko byłoby nieszczęśliwe, bo nie potrafiłabym go pokochać, to jeszcze najprawdopodobniej do końca życia musiałby by brać leki tak jak ja, co tez wiązałoby się z dużymi kosztami i częstymi wizytami u lekarza. Nie takiej przyszłości bym dla niego chciała.
Oto mój egoizm. Ja to nazywam moją odpowiedzialnością.

Moje prywatne zdanie jest takie, że wolałbym jeśli mi się odwidzi za 10 czy 20 lat zabrać
dziecko z domu dziecka i tym samym korzystać z istniejących już zasobów ziemi. Dziecko bardzo łatwo sobie zrobić, ale chcieć zaadoptować "obce" już nie tak łatwo, nie? Panie księżowie i państwo prolajfowcy?
A jeśli kiedykolwiek rozważałabym posiadanie swoich "naturalnych dzieci" w Polsce, to nadciągający cień wspomnianej wielokrotnie ustawy stanowczo mnie od tego odwiódł. 

Moje prywatne zdanie jest takie, że znam dużo kobiet po aborcji i ich nie oceniam. Znam ich rozterki, dramaty, pytania. Ale znam też obojętność. I w końcu ogromne szczęście. Każdy ma inne podejście do tematu.

I kim ja czy Wy, do cholery, jesteście, by cokolwiek komukolwiek nakazywać czy zakazywać. 




Apel do wszystkich


Po fali czarnych protestów, które dzieją się w Polsce zjednoczmy się kolejny raz i pokażmy, że jeśli władza odbierze nam wolność - my odbierzemy im władzę. Cytując ze strony wydarzenia: wzorem kobiet z Islandii, które 41 lat temu sparaliżowały swój kraj, zróbmy jednodniowy protest.

Trochę historii na ten temat TUTAJ.
Wydarzenia organizowane w różnych miejsach:

W skrócie: 3go października bierzemy urlopy, nie przychodzimy na uczelnię i do szkoły i robimy to na co mamy ochotę paraliżując połowę kraju. I to jeszcze w poniedziałek. Marzenie!

Co jeszcze można zrobić?


1. Zobaczyć jak głosowali poszczególni posłowie TUTAJ. Następnie pisać do tych z nich, którzy są przeciwko nam, że nie zgadzamy się z nimi. Maile, zwykłe listy, możemy dzwonić. Sparaliżujmy im pracę, aż się zreflektują nad naszym losem. Wrzucę tu później na Kącik wzór maila do posłów.

2. Przeczytać TO. A następnie podpisać TO.

3. Przeczytać TO. A następnie podjąć działanie.

4. Pisać do Obamy, instytucji Unijnych, takich organizacji jak Amnesty International. Ostatnio pisałam do nich wszystkich w sprawie kobiet w Salwadorze. Dziś muszę pisać o Polsce. Nie-kurwa-prawdopodobne.

5. Dziewczyny, nie umawiajcie się z facetami, którzy życzą Wam źle, jawnie pokazując, że wspierają ustawę antyaborcyjną. Nie chodźcie z nimi do kina, na lody czy do łóżka. Ta cała sprawa z rzeczoną ustawą jasno pokazuje, którzy ludzie nie powinni się rozmnażać - zdecydowanie nie ci, którzy tą ustawę popierają.


W razie pytań czy wątpliwości - zapraszam do dyskusji.



Aborcja czy peeling enzymatyczny? Wiosenne zabiegi - sprawdź!

Aborcja czy peeling enzymatyczny? Wiosenne zabiegi - sprawdź!



Drogi Pamiętniczku,


Peeling enzymatyczny czy aborcja? Hm, codziennie zadaje sobie to pytanie pijąc odtłuszczone latte i jedząc wegetariańskie kotlety sojowe.

Co by tu dzisiaj napisać... Może zaskanduje: precz z gastroskopią!  Precz z gastroskopią! Jak można tak bestialsko wkładać rurę do układu pokarmowego? Jak można wycinać kawałki błony śluzowej do badania?! Nikt nie pyta tego maluszka o zdanie! Niemy krzyk objawia się nudnościami... Dobra koniec skandowania czas zażyć Ella One. Mam codziennie nową, bo mój bogaty mąż codziennie mi kupuje. Dodaje ja do witaminowego sycącego koktajlu. 

Przepis! Ananas, mango, szpinak, proteiny w proszku. Mmm, pychotka! 

O czym to ja...? A tak, dobrze teraz można uprawiać ten cały seks. Pamiętajcie kochani - seks tylko po ślubie a że codziennie ktoś bierze ślub to można cały czas, hihi! Gdy zabraknie Ella One w domu zawsze trzeba mieć beczkę! Tak jest, drewnianą beczkę - jeśli zastanawiacie się czemu zapytajcie obrońców nienapoczętych dzieci - dokładnie wam powiedzą. No i wieszak - ale to już znacie i wiecie do czego, robaczki.


Gdy nie będzie już sił by mieć z tego wszystkiego beczkę, tfu, bekę, Umiłowani Rodacy, kobiety - to do Was mówię głównie - zgotujmy piekło tym którzy piekło chcą zagotować nam. Ja wiem, że się uda, bo epopeje na FB, razem z marszami i innymi demonstracji, pisanie do Hagi, Strasburga, Obamy i "tej żydowskiej" Wybiorczej przynosi skutek. Ale gdyby zabrakło chęci i sił pamiętajcie, że nikt z nas nie urodził się z muszla ślimaka o nazwie Polska. Możemy wyjechać na drugi koniec świata i tam zacząć wszystko od nowa. Patriotyzm to miłość do ojczyzny - gdy ojczyzna zaczyna znikać na rzecz karykaturalnego totalitarnego tworu, nie czekamy aż zjawi się Neo i rozwali maszyny, tylko weźmy sprawy we własne ręce. Bądźmy obywatelami świata, a nie czegoś co było mniej spodziewane od Hiszpańskiej Inkwizycji


Twoja,
 Dżessika 126p 


List do Pana Prezydenta Andrzeja Dudy W Sprawie Odłączenia Krakowskiego Kazimierza Od Miasta Krakowa

List do Pana Prezydenta Andrzeja Dudy W Sprawie Odłączenia Krakowskiego Kazimierza Od Miasta Krakowa

Jak legalnie wybrać prezydenta:

Wejdź na Google.pl, w wyszukiwarkę wpisz "Andrzej Duda", pojawia się gąszcz informacji, wejdź w "Grafika", wybierz "koło zębate", a następnie "Ustawienia zaawansowane", klikasz na rodzaj licencji - wybierasz z "darmową licencją". I jest. Legalny prezydent.



Szanowny Panie Prezydencie,


Przeczytałam na potrzeby tego wpisu, na jednym z plotkarskich portali, że lubi Pan pierogi ruskie. Nie wiem czy to prawda, ale jeśli tak, to dobrze się składa - bo ja też. Bo widzi Pan, ja tu nie chce się awanturować, wprowadzać niemiłą atmosferę, nie działam contra legem facere (chociaż obecnie nie można być tego pewnym w stu procentach), pragnę być człowiekiem na poziomie i miłym. Ja tu piszę bona fide, z otwartym sercem, jak kulturalny, światowy, wykształcony człowiek z drugim takim samym, który lubi pierogi ruskie.
I tak od kiedy pisze tego bloga, ABW nieustannie koczuje pod moimi drzwiami w namiotach, rzucam im resztki przez Judasza w drzwiach, worry not.


Miałam na wstępie tego listu zaproponować Panu przejście na "Ty", ale jednak się boję. Wie Pan, my to krakowianie, sami swoi, w dodatku z tymi samymi studentami prawa zadawaliśmy się. Jeden nawet miał Panu myć samochód, ale nieważne, pewnie Pan nie pamięta. Ostatnio szłam do Biedronki na al. 29-go Listopada, mijając Parafię Pana Jezusa Dobrego Pasterza i sobie pomyślałam „parafia moja i parafia Pana Prezydenta”. Ja tam do kościoła nie wchodzę, bo by zaczęło wtedy dziwnie syczeć, jakby wlał wodę na rozgrzaną patelnię, no ale pierwszą komunię tam miałam i bierzmowanie. A, no i wie Pan, co jakiś czas ktoś ze znajomych wyznaje, że pił z Pana córką. Sam Pan widzi, że my prawie jak jedna wielka rodzina. Dzięki temu i dzięki temu jaki Pan jest jest, widzę w Panu jeszcze człowieka do rozmowy. Mówiąc o prezydentach faktycznych czy pretendujących do tej roli, całe szczęście nie jest Pan Donaldem Trumpem, bo w nim, to nie widzę człowieka do rozmowy. Donald Trump jest chodzącą Ameryką, chodzącym American Dream. Dopóki American Dream nie zawiera Meksykańców - bo wtedy już nie jest. Pan jest jak Polish Dream - tylko z lepszą fryzurą, krawatami i na szczęście bez sztucznej opalenizny. Ad rem. 




To wszystko, a także nieposkromione wrażenie, że skrywa Pan jakąś "dobrą" tajemnicę, sprawiły, że zdecydowałam się do Pana wyjść z dosyć ciekawą propozycją  '

Panie Prezydencie, w życiu sprzedałam już wiele rzeczy - własną nerkę i kilka kremów z Avonu też. Czas, bym sprzedała Panu pomysł na nasze wspólne miasto.

Miasto, które łączy blisko milion ludzi - stałych mieszkańców i studentów. Ale też miasto, które dzieli. Dzieli poglądami, kulturą osobistą, wykształceniem, poczuciem estetyki, wrażliwością na piękno, empatią, podejściem do drugiego człowieka, szacunkiem, zarobkami, widokiem za oknem, natężeniem smogu w danym miejscu. Blokiem, w którym się mieszka. Do mojej propozycji musi się jednak pojawić pewien wstęp.

Krótki poradnik jak nie umierać

Do szpitala trafił mój dziadek. I wie Pan, w szpitalu można wylądować z byle jakiego powodu – kiedyś na SORze widziałam Panią, która zjadła coś nieświeżego i się do tego otwarcie przyznała, dwa razy, za przeproszeniem, do ubikacji poszła i domagała się natychmiastowej pomocy szpitalnej. Tym razem jednak, mówimy o czymś znacznie poważniejszym – raku złośliwym. Nie ominął człowieka, który wcześniej miał wylew, nie działała mu jedna komora serca i nerki, co w dodatku sprawiało, że nie bardzo mógł być oddany w ręce anestezjologa. Dziadek, wieloletni pracownik Akademii Górniczo Hutniczej, inteligentny gość, introwertyk, przystojny, za młodu latały za nim panienki. Lubił gotować, chodzić z radyjkiem na słuchawkach po domu, rozkręcał stare urządzenia, fascynując się każdą śrubką. W domu oprócz roli dziadka, zastępował rolę mojego ojca, najlepszego przyjaciela, autorytet, do którego można podejść po radę. I wie Pan, leżał sobie ten mój dziadek, który kiedyś opowiadał mi historie z wojny, o tym, gdzie bawił się z kolegami i czemu akurat za babcią latał – schorowany, w bólu, upokorzony realiami Szpitala Wojskowego w Krakowie. Dopóki ktoś z rodziny się tam nie pojawił, nikt nawet nie ruszył ręką, żeby mu podać pić, jeść, zastrzyk z insuliny, nikt nie poprawił mu poduszki, bo sam nie ma siły już nic zrobić i prawie nic powiedzieć. I smutno mi Panie Prezydencie, bo cholera, to nie tak powinno być.
I on umarł.

W dodatku Szpital Wojskowy jest moim, czy w zasadzie naszym rodzinnym rejonowym szpitalem, więc w razie wzywania karetki – właśnie tam zabierają oni moich bliskich nieszczęśników czy mnie. Byłam tam jako pacjent nie raz, za każdym razem skandalicznie traktowana. Skargi? Oczywiście, co jak co, ale pisać to ja umiem i lubię, nawet jeśli mam kogoś z błotem zmieszać. Jestem właśnie w trakcie tworzenia tej ostatniej, tej pisanej przez łzy. 
Bezsilność po raz pierwszy. Muszę złapać oddech.

Niezła zadyma

A skoro przy oddechu już jesteśmy. W Krakowie nie wymagam dużo. Wymagam dużo, jeśli jadę do Sanatorium w Iwoniczu Zdrój płacąc za zabiegi i tak zwaną „taksę klimatyczną” – mają być mile zabiegi, ma być las i świeże powietrze. Jeśli znajdzie Pan kiedyś chwilę w swoim zabieganym życiu, to serdecznie polecam to miejsce na weekendowy wypad z rodziną, o ile jeszcze Pan tam nie był. Kraków nigdy nie będzie miastem kuracjuszy. Ale coraz mniej mu do miasta, wie Pan, normalnych ludzi. Siedzi Pan teraz w stolicy, więc nie wiem czy do końca miał Pan niewątpliwą przyjemność zaobserwować widoczny ostatnio gołym okiem pył, drobny jak dym, unoszący się nad ulicami, szczególnie dobrze widoczny po zmroku. Tu się żyć normalnie nie da.

Normalnie nie da się żyć z wielu innych powodów. Wie Pan, jakiś już czas temu wracałam z towarzyskiego wyjścia na piwo wieczorową porą, ale nie tak późną, o której wracać by do domu damie nie przystało. Praktycznie pod samym domem "z bara" potrącił mnie jakiś obcy mężczyzna. Wyraziłam do tego zdarzenia negatywny stosunek, artykułując kilka słów. Mężczyzna ów wrócił się, szarpnął mną, rzucił mnie na ziemię i zaczął wyzywać od, za przeproszeniem, kurew. Praktycznie tuż pod moim blokiem. Wszystko trwało sekundy. Nagle obok zjawił się inny mężczyzna, który zaczął odciągać ode mnie tamtego, pytając go, wulgarnie, czy tak należy się obchodzić z kobietami. Agresor zaczął się przepychać z tamtym drugim, a ja korzystając z okazji, uciekłam, dzwoniąc na policję. Policjant powiedział, że w sumie to nie bardzo mają co z tym zrobić, ale żebym nazajutrz stawiła się rano na komisariacie. Następnego dnia, po krótkim wywiadzie stwierdzili, że nie mają podstaw do wszczęcia jakichkolwiek działań, bo "nic złego się przecież nie stało". Argumenty, że doskonale wiem jak ten mężczyzna wygląda i mogę go nawet narysować (umiem dobrze rysować), że obok były dwie kamery (jedna uliczna, jedna przy sklepie) i że przecież mieszkam tuż obok i sytuacja może się powtórzyć, stwierdzili, że mogę tylko wyjść na przeciw z prywatnym aktem oskarżenia. 
Wściekła wyszłam z komisariatu. Żeby było zabawniej na drugi dzień widziałam tego mężczyznę - widziałam do jakiej klatki, w którym bloku wchodzi i przyjrzałam mu się bardzo uważnie. Mieszka lub ma znajomych bardzo blisko. Nie wiem czy mnie rozpoznał. Bezsilność po raz drugi.

Dysonans dyliżansu

Panie Prezydencie, wie Pan skąd wiem jaki jest aktualnie dzień tygodnia? Oczywiście po dedlajnach i fakapach jak prawie każdy "młody, wykształcony, z dużego ośrodka miejskiego". Ale przede wszystkim rozróżniam dnie tygodnia po jednej rzeczy - zatłoczeniu w autobusach. Poniedziałki rano i piątki popołudniu są nader oczywistymi porami tygodnia - studentów już albo jeszcze nie ma. Pojawia się miejsce zarówno dla złorzeczących starych pań jak i dla takich tetryków jak ja. W inne dni jednak cisnę się jak sardynka w sosie własnym, poznając dokładnie kto dzisiaj nie umył zębów, kto używa jakich perfum i kto na przykład z kim pił minionego wieczoru. Kątem oka ogarniam Snapy innych ludzi (chociaż ja nigdy nie zrozumiem tej aplikacji, chyba jestem na nią za stara), wiadomości z Facebooka, smsy o niczym. Nie mogę posłuchać muzyki, bo próba ruszenia się jest daremna. Ubranie słuchawek i zapodanie playlisty przed wejściem do pojazdu, to w istocie dobry pomysł, dopóki nie mam ochoty zmienić kawałka będąc już w środku pojazdu. Nie ma opcji. Nie poczytam książki, bo rękę mogę wyciągnąć tylko wzdłuż ciała do góry, lekko odginając dłoń do przodu i upodabniając się tym samym do niezabawnej podobizny Tyranozaura. Co ambitniejsze objętościowo pozycje nie wpisują się w tą ubogą przestrzeń. Te skromniejsze w swojej objętości lądują na ramionach współpasażerów. Bezsilność po raz trzeci. Przepraszam, nie chciałam przeszkadzać w oglądaniu dup na Snapie.

Chcę coś zmienić, w coś zainwestować, dzielić się moimi pasjami, działać, sprawić żeby ten mój najbliższy świat był lepszym miejscem. A nie mam czasu, pieniędzy, siły, powietrza, którym wezmę głęboki oddech. Wyjechałabym, a pewnie. Kocham świat, nienawidzę ludzi, ale głęboko wierzę, że to nie przeszkadza kochać świata. Wiem jednak, że na chwilę obecną byłabym beznadziejnym emigrantem. Za granicą byłam tylko raz, na Słowacji w 2010 roku. Panie Prezydencie, czy można być żałośniejszym kosmopolitą?

Codziennie zadaje sobie pytanie czy życie ma sens. Po chwili odpowiadam sobie: nie ma. Po czym zaczynam kolejny dzień.

Gorszy sort

Upatruję w Panu pewną nadzieję. Pan chyba nie jest złym człowiekiem. Pan jest takim rodzajem Prezydenta, którego postawiłabym na jednej szali ze Świętym Mikołajem. Każdy szanujący się Polak musi kochać Prezydenta, Świętego Mikołaja i Jana Pawła II. Dziecko, które jeszcze we mnie żyje jest głęboko przekonane w tym, że Prezydenci nigdy nie kłamią, zawsze mówią prawdę.



Oh yes, you did!

Tylko widzi Pan, we Świętego Mikołaja można wierzyć lub nie. Ja jestem już stara, ale dalej wierzę. To jak długo można wierzyć w Świętego Mikołaja zależy w sporej części od niego samego.

Panie Prezydencie, teraz trochę bardziej gorzko. Oglądałam sobie własnie TVP Info i piłam herbatę. Trochę nurtujące jest to, że ilekroć jest włączone TVP Info, a jak akurat w tym momencie piję herbatę, to smakuje ona kłamstwami i propagandą. Dałabym głowę, że zalewałam zwykłego Liptona! A tak poważnie, podziałów nie unikniemy. Partia z którą Pan sympatyzuje jest od moich ideałów daleka o cała lata świetlne. Zawsze pojawia się mi najniżej we wszystkich wynikach psychotestów, które towarzyszą wyborom prezydenckim czy parlamentarnym, wymieszanymi z wynikami ludzi owdowiałymi umysłowo grającymi w Farmville (tak Panie Prezydencie, ja też myślałam, że już nikt w to nie gra). Powiem więcej - poprę każdą partię, która wprowadzi związki partnerskie, ułatwi zabiegi in-vitro, co najmniej nie utrudni zabiegów aborcyjnych, wyrzuci religię ze szkół i urzędów. Miłymi dodatkami byłoby usunięcie dotacji na kopalnie czy inne dotychczas uprzywilejowane grupy zawodowe, podatki liniowe, obniżenie VAT, ułatwienia dla osób prowadzących lub chcących prowadzić działalność gospodarczą, pogłębienie integracji europejskiej. Rzecz, która w sposób szczególny razi mnie jako odbiorcę, to retoryka i brak kultury polityków z partii obecnie rządzącej. Proszę przy tym nie pomyśleć, że jestem fanką poprzedniego rządu - nigdy w życiu. Ale jako osoby reprezentatywne posłowie i posłanki, ludzie pracujący z ludźmi, powinni wiedzieć jak należy się zachować w poszczególnych sytuacjach. Nie musimy się zgadzać w tych kwestiach. Jestem głęboko przekonana, że zgadzamy się w wielu innych, między innymi tych, które poruszyłam nieco, nieco wyżej w innych akapitach. 

Jak Watykan

W Krakowie tak naprawdę szczerze kocham tylko jedno miejsce - Kazimierz. Dzielnica Żydowska, pięknie odnowiona po wojnie, to wyjątkowa mieszanka kultur, religii, klimatów, smaków i rodzajów alkoholu. Tam odpoczywam, tam czuję się jak w domu, tam mogę spędzać całe dnie. Tam zabieram bratnie dusze i tam je poznaje. Tam spotyka się Sacrum - smutna historia ludu, bez którego dziś by nie było Chrześcijan, monumentalne budownictwo, dialog, nic porozumienia. Z Profanum - zatłoczonym eleganckim klubem, nastrojową knajpką, gdzie spotkać można Zieloną Wróżkę i zapiekankami u Endziora na Placu Nowym. Najbardziej lubię ze szczypiorkiem i prażoną cebulką.

Tak jak wcześniej wspomniałam, podziałów nie unikniemy, Więc gdyby tak... Odciąć się od absurdów państwowej służby zdrowia (bo na szybką i sensowną zmianę jej funkcjonowania nie mamy co na razie liczyć, dobrze Pan wie jak jest). Stworzyć bezpieczną przestrzeń, w którym każda kobieta i każdy mężczyzna czuliby się komfortowo, bez obawy, że ktoś ją/go chamsko zaczepi, popchnie, w jakikolwiek sposób zaatakuje (+ lepszy monitoring na ulicach). Zapewnić dogodny teren, bez autobusów, bez nieświeżych oddechów, od których nie da się uwolnić. A właśnie, co do świeżości - no to jeszcze pasowałoby zrobić coś z powietrzem. Może wielkie odkurzacz odsmogujący albo kopuła odgradzająca rodem z Pod Kopułą Kinga? Może ludzie, którzy pragną bezpieczeństwa, swobody i wolności znaleźli by w końcu miejsce dla siebie? Proszę Pana ja przygarnę tych KODowców, oczywiście w granicach rozsądku - tak abyśmy się zmieścili na Kazimierzu. Ogłosimy własną suwerenność i będziemy sobie żyć spokojnie, grzecznie i godnie. Zrobimy paszporty, aby niegrzeczni Panowie na przykład z Nowej Huty nie mieli zbyt prostego tam dostępu. Zrobimy Państwo-miasto dla elit. Dobra?





Causa causae est etiam causa causati - w myśl kolejnej łacińskiej paremii, którą tu zostawiam, zostawiam też miejsce na dyskusję. W myśl "dobrej zmiany", o której tyle się mówi, dlaczego nie zrobić jeszcze więcej? Dobrze już wiemy, że dla Pana ludzi nie ma rzeczy niemożliwych. I... Panie Prezydencie, proszę się nie obrazić, ale wszyscy wiedzą, że lubi Pan podpisywać dokumenty. 

Może kiedyś spotkamy się w nowym autonomicznym Państwie Kazimierz. Zapraszam Pana na obiad do restauracji Plac Nowy 1. Podają tam pyszny krem z cukinii i wyśmienitą pierś kurczaka w winie. Opowie mi Pan jak tam było w Iwoniczu.


Z poważaniem,

PKNDL


Kilka pomysłow na ustawy dla Prawa i Sprawiedliwości

Las brzozowy - pole walki dla posłów Prawa i Sprawiedliwości

Nowa władza, nowe możliwości. Narazie jest cicho i spokojnie, ale za lada dzień nasz kraj może zacząć się namacalnie zmieniać. Zanim zapuka do mnie ABW w środku nocy chciałabym podzielić się z Wami pewną wizją. Mam bogatą wyobraźnię, która podsyła mi niepokojące obrazy, szczególnie jeśli ktoś zapowiada „odnowę moralną narodu”. Naczytawszy się i naoglądawszy Matrixów nie-Matrixów i innych Nowych Wspaniałych Światów, a także na bieżąco śledząc wszystkie nowe programy dokumentalne dotyczące Korei Północnej, wychodzę naprzeciw rządzącej dziś w większości partii, z pomysłami ustaw zgodnymi z ideami, które są im bliskie. Nic tylko brać i legislować! Fakturkę prześlę mailem!


1. Wprowadzenie kar za samobójstwo


Samobójstwo w Polsce nie jest przestępstwem (nie śmiejcie się, w niektórych krajach jest!), a jedynie „czynem społecznie niepożądanym”. Nic dziwnego – wszak Państwo zalewa się łzami, gdy odchodzi każdy podatnik. W nowym, zaproponowanym przez Prawo i Sprawiedliwość porządku, straty w ludziach powinny być ograniczone do minimum. No i oczywiście pamiętajcie o ochronie życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Dlatego należy obarczyć sankcjami targnięcie na własne życie! Dobija Cię system w którym żyjesz do tego stopnia, że postanowiłeś się z nim raz na zawsze pożegnać? Wszystko spoko, ale Twoja rodzina musi wtedy zapłacić równowartość podatków, które uiściłbyś, gdybyś nie zakończył swojego żywota.



2. Zamknięcie punktów z Kebabami


Dopadło Cię gastro? Kebab? Nie, nie mój drogi, koniec z tym. Zaczęło się niewinnie – bułka z mięskiem i warzywkami, a dzisiaj co się dzieje? Imigranty! Trzeba zabić wroga u jego fundamentów – zamknąć wszystkie kebaby i otworzyć punkty z jedynie słuszną i szybką przekąską każdego Polaka: pierogi RUSKIE.


3. Godzina policyjna


To oczywiste, że po 22:00 do domów wracają tylko kryminaliści, lewaki i kadra menadżerska z zagranicznych korporacji. Po wprowadzeniu godziny policyjnej odsetek tej niechlubnej masy społeczeństwa powinien o 22:00 być już w łóżku, jak każdy porządny obywatel. Aby zminimalizować także ryzyko niepotrzebnego kręcenia się po domu, rząd o 22:00 zatrzyma dostawy prądu i wody. Wytchnienia dla prawych ludzi i pracowników nocnej ochrony obiektów - oto nadchodzi.

2. Ustawa antymemowa


Coś na co czekano od czasu memów Jarosława Kaczyńskiego z kotem. Koniec śmieszkowania wzięto sobie głęboko do serca, albo jeszcze głębiej. W necie i w prasie zagości cenzura. Na magazynach z gołymi paniami proponuję naklejać naklejki z Maryją (zawsze dziewicą) w strategicznych miejscach.

3. Indeks Ksiąg Zakazanych


Ziści się marzenia księdza Natanka. Oficjalnie reaktywuje się Indeks Ksiąg Zakazanych nawiązujący do pięknych średniowiecznych tradycji. Na pierwszy rzut znajdą się w nim takie pozycje jak:

· Harry Potter,

· Kamasutra,

· wegańskie książki kucharskie


4. Obowiązkowe msze święte


Do bierzmowania i ślubu - oczywista oczywistość. Ale, ale - jeśli będziesz chciał zająć stanowisko w instytucji państwowej będziesz to musiał poświadczyć zaświadczeniami od księdza na regularne uczestnictwo w mszy świętej i w eucharystii. Niech to Państwo, do kurwy nędzy, składa się z dobrych ludzi.


5. Sklepy otwarte do 16:00 i brak handlu w niedzielę


Tak jak wiadomo, że po 22:00 każdy normalny człowiek śpi, tak po 16:00 przecież nikt normalny nie robi zakupów. Pracujemy mili Państwo 7:00-15:00, potem robimy szybkie zakupy i do domu. Po mszy świętej w niedziele żadne lody i obiad na mieście - rosół ma być ugotowany w domu i koniec dyskusji.

Jak już przy tym jesteśmy przypomniała mi się dosyć zabawna historia z mojego życia. Rozmawiam sobie z pewną panią przez telefon i nagle ona mówi:

- (…) ale to proszę zadzwonić w porze obiadowej.

- Yyy, czyli o której?

- No jak to o której, o 13:30!!!!!


Także kochani – obiad obowiązkowo o 13:30.


6. Brak antykoncepcji. Każdej antykoncepcji.


Szansa dla tradycyjnej rodziny tkwi w rozpłodzie w związku z tym zakaz sprzedaży i dystrybucji antykoncepcji hormonalnej i mechanicznej będzie jak idealnym rozwiązaniem. Masz problemy hormonalne? Trudno, módl się i zamknij ryj.



8. Obowiązkowe znaczenia dla homoseksualistów


Każdy chciałaby wiedzieć z kim ma do czynienia, co nie? Homoseksualistów proponuję znaczyć jak Żydów podczas II wojny światowej - gwiazdę Dawida zastąpimy tylko tęczową wstążką.


9. Klauzula sumienia w sklepach i urzędach, nie tylko w przychodniach


Nie lubisz czarnych, blondynek, ludzi szczupłych albo otyłych? Nie podoba Ci się zapach perfum petenta? Fantastycznie - nie musisz ich obsługiwać jeśli nie chcesz!


10. Wprowadzenie płacy maksymalnej


Blabla, płaca minimalna, to bułka z masłem. Wprowadźmy płacę maksymalną na poziomie 2500 zł. Na tyle dużo żeby kupić podstawowe jedzenie i buty na zimę raz na 8 lat, na tyle mało, żeby w dupach się od dobrobytu nie poprzewracało.


11. Polityka antykonkubinatowa


Zakaz wynajmu mieszkań dla par pozostających w związkach niesakramentalnych, to balsam na dupę yyy na duszę moralności Polaków. Przy zakazie antykoncepcji będzie stanowić idealny duet - wszak wiadomo, że młodzi ludzie zamieszkują razem przed ślubem tylko po to, żeby się bezbożnie ruchać.



12. Zaostrzenie ustawy antynarkotykowej


Stryczek za gibona. Tyle.


13. Kara Śmierci - pomysłowe egzekucje


A jak już jesteśmy przy śmierci, proponuję wprowadzić pomysłowe egzekucje - stosy niech przejdą swoją drugą młodość. W myśl zasady miłości do bliźniego naturalnie.


14. Pakiet fryzur i ubrań dozwolonych


W końcu można by zacząć brać przykład z Korei Północnej - zamordyzm fryzur i ubrań utrzymuje społeczeństwo w ryzach, o których takie śmieszki jak Holandia mogą tylko pomarzyć.




16. Mundurki, wszędzie mundurki


Przywrócić mundurki! Gimbazy nie będzie, więc i w podstawówce i w szkołach średnich i na studiach - w końcu będziemy wyglądali jak godni młodzi obywatele, przygotowujący się do przyszłych ról społecznych. 


17. Specjalne przywileje dla kotów


Darmowa karma dla właścicieli kotów i bezpłatna wizyta o weterynarza raz w roku. Jedna rasa - kocia rasa!


18. Masowa wycinka brzóz


Mądry Polak po szkodzie – mówi przysłowie. Dlaczego więc nie być mądrym Polakiem przed szkodą?! Nigdy nie wiadomo na jaką brzozę się trafi, więc lepiej wyciąć wszystkie.


21. Przywileje dla rolników uprawiających buraki i cebulę

Jajca sobie robią z nas, z Polaków, że niby Polaki buraki cebulaki. Uczyńmy to atutem! Dodatki do pensji dla rolników uprawiających buraki i cebulę! Do tego drobne zmiany w herbach miast i gmin promujące te narodowe atrybuty byłyby jak najbardziej na miejscu.


22. 5 godzin religii tygodniowo w szkole


Jak odnowa moralna, to odnowa moralna pełną gębą. Trzeba zacząć od podstaw, a więc od skutecznej indoktrynacji. Gdy okroi się program biologii z tematów rozrodczych, wypierdoli się z planu podstawy przedsiębiorczości (po co to komu w Państwie socjalistyczno-totalitarnym), nie będzie przeginać się z godzinami chemii i fizyki, a każda przerwę skróci się do 5 minut – oto przed nami recepta na więcej zdrowasiek pomiędzy lekcjami. 




23. Darmowe prostytutki dla księży.


Rozwiążmy problem celibatu raz na zawsze. Rozwiążmy tym samym kilka innych problemów jak na przykład stosunki homoseksualne wśród duchownych, pedofilie wśród księży i takie tam. Szkoda tylko, że tym samym nie rozwiążemy problemu minięcia się z powołaniem.


24. Rządowi zapładniacze


Masz 25 lat i jesteś bezdzietny? Studia pewnie zrobione, praca jakaś powinna być, więc dzieci robić! Jeśli na ulicach Specjalna Rządowa Jednostka Zapładniająca zauważy 25 letnią kobietę bezdzietną, ma szybko zmienić ten stan rzeczy.


Fikcja literacka czy wizja przyszłości? To pytanie zadawało sobie wielu badaczy litereratuy sci-fi. Nie wszyscy jednak z nich żyli u progu nowej władzy, władzy, która już nie raz udowodniła, że w jej wykonaniu zwykłe rzeczy nie dzieją się zbyt często. Ktoś puka do moich drzwi, sprawdzę więc kto ta… Aaaaaaaaaa, nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!

Kobieta kontra reszta świata

Kobieta kontra reszta świata


Dziś na pierwszy rzut temat, który jest gorący jak bułka rano z Lewiatana i który budzi we mnie więcej emocji niż wyprzedaż w Zarze. Zadałam sobie trud przeczytania oryginału Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet. Tak bardzo nie rozumiem jak można dopatrywać się w niej czegoś złego, że aż mam ochotę wyjąć moje wyimaginowane męskie przyrodzenie i pomachać nim przed twarzą polskiemu Episkopatowi i panom po prawej stronie sali. Czy oni to w ogóle czytali?!


Niektórzy w wyżej wymienionej Konwencji, która w istocie ma przeciwdziałać przemocy, upatrują się zachwiania podziału ról kobiety i mężczyzny. Po pierwsze chciałabym, żeby mi wskazali w którym dokładnie momencie, w którym zdaniu. Po drugie, co jest złego w tym, że od podział ról kobiety i mężczyzny zmienia się z biegiem czasu? Nawet w bajkach Disneya niejednokrotnie łamano stereotypowe myślenie odnośnie płci. Disney nigdy się nie mylił. Disney 1 : Episkopat 0.

Ostatnio jeden ze znajomych – nomen omen z pozoru całkiem sympatyczny, z którym nie miałam kontaktu od kilku lat, zapytał mnie o zdanie w sprawie mojej koleżanki, z którą chciał się umówić. Zaleciało mi trochę późną podstawówką tudzież wczesnym rokoko, ale napisałam, że koleżanka jest spoko. Nie znając absolutnie mojej osobistej sytuacji, czy kogoś mam czy nie mam, rzucił na koniec tekstem: „może też ci się z kimś uda związać jak przestaniesz mieć takie feministyczne poglądy <wink>”.

Gdy pod jakimś linkiem, w którym zawarta była informacja o grupach antyislamskich, które mają chodzić po klubach i chronić polskie kobiety przed podrywem arabów, wyraziłam opinię, że każdy przecież (nawet kobieta!!1) odpowiada tylko i wyłącznie za siebie w takiej sytuacji, przeczytałam „hapaj śniade dzidy”.

Gdy na Facebooku otwieram od czasu do czasu folder wiadomości "inne" (tam trafiają wiadomości od osób nieznajomych - przyp. red.), faceci nie mają najmniejszego problemu z tym, żeby odważnie nawiązywać do cech fizycznych, w charakterystyczny patriarchalny sposób upominając się o to, co się im "należy".
Jem mięso, nie segreguję śmieci, robię burdel w domu, rucham się tylko wtedy jak ja mam ochotę ja – nie moja partnerka, śmiecę, pluję na ulicę, nie mówię dzień dobry, bekam na głos, nie ustępuje miejsca kobietom (nie tylko starszym), nie przepuszczam w drzwiach – pod taką konwencją mogłoby się podpisać sporo mężczyzn, których znam osobiście i jeszcze więcej takich, których nie znam. Gdy mężczyzna nie stara się być okrzesanym, kulturalnym, schludnym, pracowitym, odpowiedzialnym i empatycznym stworzeniem, to nie ma w tym nic dziwnego - taki wizerunek jest czymś absolutnie akceptowalnym społecznie. Gorzej wygląda sytuacja, gdy kobieta wyłamuje się ze schematu matki-Polki. Trzymaj nogi razem! Nie siorb! Umaluj się! Czemu nie ma jeszcze obiadu?! 

Kochane samce alfa, byki rozpłodowe, koguty z małymi fiutami, donżuani z koziej wólki, ostoje tego katolickiego Państwa;

Jeśli chcę iść do wojska, to niech mi żaden śmierdzący cep, co nigdy w rękach karabinu nie miał i piersi prawdopodobnie też, nie mówi, że tego nie mogę zrobić. Jeśli nie chcę sprzątać za mężczyznę, to ani „tradycja” ani nic innego mnie do tego nie zmusi. Jeśli chce uprawiać seks z kobietami czy z kobietami i mężczyznami naraz, to też nikomu do tego. Jeśli zakładam firmę, na której zarabiam dużo pieniędzy albo zajmuje stanowisko kierownicze w dużej korporacji – w dupie mam opinię na ten temat gogusiów, którzy przychodzą do Gorączki poruchać co sobotę, by w niedziele iść z rodzinką do pierdolonego kościoła u rodziny na wsi. Jeśli chcę zostać hydraulikiem, ślusarzem, jeśli chcę pracować na platformie wiertniczej, to dopóki jakieś kwestie zdrowotne nie stoją na przeszkodzie, mogę robić co mi się tylko podoba. Jeśli chcę zażywać tabletki, mieć w macicy spiralę, nie mieć macicy lub mieć dużo dzieci – dalej nikt nie ma prawa podjąć decyzji za mnie. Gdy mężczyzna chce mnie zgwałcić, pobić, szantażować psychicznie czy stosować jakiekolwiek inne środki przymusu czy dominacji – mam prawo się, kurwa, bronić i powinny być akty prawne, które mają mi w tej pomocy... Pomóc.

Zaskakujące jest to, jak wiele jest ludzi, którzy agresywnie przeciwstawiają się pewnym zjawiskom obyczajowym lub społecznym, które ich absolutnie nie dotyczą lub nie powinny ich obchodzić – a sami nic nie robią ku temu, żeby ten świat był lepszy lub lepsi byli oni sami.

Nawiasem mówiąc, panowie, którzy uważają, że równouprawnienie jest sprzeczne z przepuszczaniem w drzwiach, podnoszeniem bagażu w pociągu, noszeniem zakupów czy ustąpieniem miejsca w autobusie – to wasza sprawa. Ja tylko chciałam was uprzejmie poinformować – nie poruchacie, długo nic nie poruchacie.

Przemoc, to nie tylko uderzenie, przemoc, to traktować kobietę jak coś gorszego.

I o tym mniej więcej jest ta konwencja.

Ps. Fragment o lądowaniu kosmitów też był mocny.

TL;DR !!!
Obawa o Lolitę

Obawa o Lolitę


Dziś na obiad w pierwotnym założeniu współprzyrządzałam tagliatelle z kurczakiem i suszonymi pomidorami w sosie śmietanowym. Oficjalnie jednak to danie zostaje przemianowane na kurczaka à la tabletka gwałtu - po konsumpcji poszłam spać na 3 godziny. To wydarzenie zainspirowało mnie do napisania o edukacji seksualnej.



Projekt ustawy o karaniu za edukację seksualną został na szczęście odrzucony. Dlaczego taki projekt powstał? Tylko dlatego, że ktoś utożsamia edukację seksualną z pornografią, pedofilią, promocją homoseksualizmu, gender, Gondor, BDSM oraz brakiem pokoju na świecie.

Projekt ustawy mówiącej o karze pozbawienie wolności do lat dwóch za tak zwane "propagowanie lub zachęcania do zachowań seksualnych, a także ułatwianie podejmowania współżycia" przez osoby nieletnie, został podpisany przez 250. tysięcy osób. Mówi się o jawnym manipulowaniu faktami - edukacja seksualna jaka ma się pojawić w Polsce miałaby bowiem poruszać kwestie higieny, zdrowa intymnego, faktów fizjologicznych, świadomości seksualnej. Z niewiadomych przyczyn jednak, sporo osób upatruje się w takim pomyśle promocji pedofilii i wszystkiego co złe oraz demoralizacji młodzieży. To nie tylko zamknięcie drogi na poznanie obiektywnych faktów przez młodych ludzi, ale także dowód na to w jakim fatalnym stanie jest świadomość seksualna dorosłych Polaków.

Nad sprawami seksualności człowieka od wieków ciąży brzemię czegoś złego. Mimo tego, że jest to element życia, który dotyczy każdego człowieka bez wyjątku - to taka sama część człowieczeństwa, jak odżywianie, wydalanie, fakt, że bije nam serce, a w żyłach płynie krew. Udawanie, że ta sfera życia kogoś nie dotyczy, to jak udawanie, że nie trzeba jeść albo pić. Mimo tego, jest mnóstwo ludzi, którzy tak nie myślą.

Nie zdają sobie sprawy, że pewne podstawowe przynajmniej informacje dziecku trzeba przekazać. Nie dlatego, by rozbudzić w nim ciekawość, ale dlatego, by rozumiał siebie i otaczający go świat. Oraz, a może przede wszystkim - by ocalić go przed złymi konsekwencjami różnych wydarzeń. Czas na przykłady z życia. Wszystkie historie są prawdziwe, jedynie parę szczegółów zostało zmienionych na potrzeby tego tekstu, by bohaterowie poniższych historii nie zostali rozpoznani przez moich znajomych.


Okres

Lekcja w szkole, podstawówka. Moją koleżankę koszmarnie rozbolał brzuch. Myślałyśmy, że zjadła coś kontrowersyjnego, sugerujemy z koleżanką wizytę w łazience. Mówi, że boli jakoś inaczej. Poszłyśmy razem do łazienki. W łazience zaczęła płakać - okazało się, że dostała pierwszy okres. Sęk w tym, że nikt jej nie powiedział nigdy o okresie. Miała 10 lat, to dosyć wcześnie jak na pierwszy okres, ale jednak to się zdarza. Pruderyjna mama oszczędziła jej tego drobnego szczegółu jakim jest wiedza o miesiączce. Byliśmy też przed lekcjami biologii o "tych sprawach". Była przerażona, była pewna, że jej coś pękło, że się wykrwawia. Na szczęścia ja i druga koleżanka, a potem wychowawczyni nieco ją uspokoiłyśmy.

Pierwszy raz

Całonocna posiadówa u znajomych. Lekko pijackie rozmowy o wszystkim i o niczym. Akurat w kraju modna była wtedy jakaś pedofilska afera. Komentujemy ją rzewnie. Pada w końcu komentarz, że dzieciom, to się powinno powiedzieć, że nikt ich "tam" nie może dotykać, a jeśli ktoś to próbuje robić, dziecko powinno uciekać i krzyczeć. Odzywa się nagle jedna z dziewczyn mówiąc, że ona by przenigdy z dzieckiem nie rozmawiała o "tych" sprawach. Przekonujemy, że przecież, by ochronić "tam" dziecka, o "tych" sprawach trzeba je poinformować. Nie bardzo wie, co powiedzieć, niemniej rozmowa toczy się dalej. Kilka shotów później, w końcu któraś pyta, zaaferowana tematem, o to, kiedy przeżyliśmy swój pierwszy raz. 12 lat - pada z ust koleżanki, która wcześniej broniła niewiedzy dzieci.
- Chciałaś tego? - zapytałyśmy
- Tak mi się wtedy wydawało - odpowiada.

Tabletka

Znajoma postanowiła łykać tabletki antykoncepcyjne swojej mamy. Przekonywania, że to bez sensu bo po pierwsze każdy musi mieć dobrane do swojego organizmu, a po drugie, że jej własnej matce zabraknie nie przynosiły rezultatu. Co więcej, znajoma brała jedną tabletkę od czasu do czasu - przed zaplanowanym seksem, bo gdzieś tam usłyszała, że to wystarczy w młodym wieku. To było w liceum. Dziś Adaś ma 6 lat.

Mama

Impreza na wsi. Dom z ogrodem, mnóstwo ludzi. W kącie siedzi jakaś nieznajoma dziewczyna - atrakcyjna blondynka, szczupła, jedynie brzuch jak piłeczka odznacza się widoczną ciążą. Kto to? Pytają wszyscy. A, kurwiszcze, daje dupy na prawo i lewo - jakiś miejscowy chłopak wydaje osąd. Była ode mnie tylko rok starsza, obydwie byłyśmy jeszcze przed dwudziestką. Pila drinka za drinkiem. W końcu ktoś powiedział do niej że w ten sposób nie poroni, tylko urodzi dziecko z poważnymi wadami układu nerwowego. Pamiętam co odpowiedziała: piję i palę tyle, że na pewno to gówno w końcu ze mnie wyjdzie.

Załatw mi je

Znajomi pracują w aptece. Opowiadali jak niezliczoną ilość razy ktoś z ich bezpośrednich znajomych pytał się czy mogą załatwić tabletki wczesnoporonne. Nie mogli - i tak nie są dostępne w Polsce, najbliżej w Niemczech, a wysyłka często trwa długo i ich sprowadzanie jest dosyć ryzykowne. Jednak nie o to chodzi w tej wzmiance. Opowiadali, że często pytali ludzi czy mogą widzieć co się stało, bo "chyba się zabezpieczaliście?". Byli zaskoczeni ilością razy ile padło "yyy... w sumie to nie, wiesz jak jest", "a wiesz, przed okresem była, to chyba niepłodne miała mieć" i pokrewne.

Winda

To było w gimnazjum, jechałam na zajęcia dodatkowe przygotowujące do olimpiady z języka polskiego. Zajęcia odbywały się w mieszkaniu mojej nauczycielki na jakimś wysokim piętrze w bloku na jednym z dużych dobrze mi znanych krakowskich osiedli. Razem ze mną na te zajęcia uczęszczała koleżanka z równoległej klasy. Na parterze wsiadł z nami do windy jakiś mężczyzna w średnim wieku. Na drugim piętrze zatrzymał windę, otworzył drzwi i jej przytrzymał, stanął przodem do nas i zaczął się onanizować No cóż. Ekshibicjonista. Konsternacja, nie wiedziałyśmy jak postąpić. Wymieniłyśmy spojrzenie, po czym wykonałyśmy zdecydowany ruch w stronę gościa jakby kopiąc w przód. Odskoczył, drzwi windy się zamknęły, a my pojechałyśmy na górę same. Miałyśmy jaja i miałyśmy szczęście. No i podobno ekshibicjoniści są niegroźni, ale to było bardzo niemiłe spotkanie.


Chcecie ochronić dzieci przed złem i występkiem? Postulujcie wyłączenie MTV, a nie brak edukacji seksualnej. Zabierzcie dzieciom głupie gazety, monitorujcie co oglądają w internecie, poznawajcie ich znajomych, tłumaczcie wszystko, nie zbywajcie, rozmawiajcie z nimi. Może za parę lat będą Wam wdzięczne, że bocian kojarzy im się tylko z odlotami na zimę do ciepłych krajów, a kapusta z obiadem.

Ps. Tagliatelle jednak niech lepiej kojarzy im się z jedzeniem, a nie z tabletkami gwałtu. 




Copyright © 2014 szer za szer , Blogger